To była jedna z sobót wakacji. Wstałem rano wziąłem prysznic i wypiłem kawę. Potem szybkie śniadanie i nieco czasu przed kompem. Na 13 byłem umówiony z moją dziewczyną Kamilą, to była moja pierwsza miłość moja pierwsza kobieta. Dni spędzane z nią przebiegały cudownie, dla mnie była wyjątkowa, jedyna taka na całym świecie. Zjawiłem się u niej o umówionej godzinie, na początku wszystko było dobrze. Lecz tego dnia zdarzyła nam się nasza pierwsza kłótnia i to w sumie o taką błahostkę a mianowicie chodziło o to, że mieliśmy za tydzień wyjechać razem w góry. Niestety to nie było możliwe, bo po prostu nie miałem na to kasy, na co ona, że jak mi na niej tak zależy to powinienem skołować skądś kasę, więc zaproponowałem, że może pojedziemy w przyszłym miesiącu. Nie zgodziła się, powiedziała, że albo jedziemy za tydzień albo koniec z nami. Zamurowało mnie a ona cały czas dopytywała, jaka jest moja decyzja. Nie odpowiedziałem nic. Obróciłem się na pięcie i wyszedłem w złości, te jej słowa „konie z nami” najbardziej mnie zabolały i rozzłościły. Zacząłem kierować się w kierunku domu. Szedłem ulicą i postanowiłem skręcić w sobie znany skrót, który oszczędzał kilka minut drogi. Przeszedłem kilkadzieścia metrów i zaczynałem dochodzić do domu weselnego, który był mi po drodze. Akurat odbywała się tam uroczystość, prawdo podobnie wesele wszyscy byli weseli, śpiewy itd. Oczywiście skrót prowadził na tyły tego budynku gdzie goście tej uroczystości wychodzili zapalić sobie czy przejść się, troszkę dalej na schodach siedziała młoda kobieta, do teraz nie wiem ile miała lat, na moje oko 20. Była piękna rodem z animacje porno, jak to bywa na takich uroczystościach wszyscy wyglądają oszałamiająco. Była ubrana w krótką, ale elegancką sukienkę, białą do kolan jej nogi z daleka już wpadły mi w oko. Miała brązowe włosy, i złotawe pantofelki (nie wiem jak się nazywały nie znam się na damskich butach). Siedziała sama i rozmawiała przez komórkę. Droga, którą szedłem ułożyła się tak, że szedłem dosłownie naprzeciw jej. (więcej…)