Słodki poranek
piątek, Październik 1st, 2010
Znam ciepło twojego ciała, kiedy rano leżymy obok siebie, a każdemu wydaje się, że drugie jeszcze śpi. To małe łóżko ledwo nas mieści, wciśniętych głęboko między jego szczebelki, wtulonych jeszcze nosami w sen. We mnie zawsze jest więcej snu niż w tobie i może, dlatego czasem czuję się obok ciebie bardziej jak wróżka niż jak człowiek. Takie małe wcielone dobro widzisz we mnie, uśmiech, słońce, ciepło, radość. Bawi mnie to, że budzi mnie nagła cisza twojego bezruchu, lekka nieregularność w twoim oddechu świadcząca o tym, że już nie śpisz, a nie chcesz obudzić mnie. Paradoks – ironia – śmiech. Dużo, dużo śmiechu i radosnego spokoju jest w moich porankach dzięki temu. Delikatne włoski na moim odkrytym karku prężą się w rytm powietrza poruszanego twoimi nozdrzami. Drażniące, lepkie ciepło rozchodzi się przez to po całej mnie, twoje palce rozpoczynają spokojną wędrówkę po wciąż nieznanych mu terenach, choć tyle razy już zbadanych. Podnosisz się, opierając głowę na zgiętej ręce, żeby móc obserwować swą planowaną trasę. Powoli głaszczesz moją dłoń jednym palcem, by w końcu tym tak lekkim, że wręcz łaskoczącym ruchem dotrzeć do policzka. Jest też to wszystko, co niewidoczne pod kołdrą, czyli twoje biodra, uda, kolana, łydki i stopy tak samo bliskie moich, jak przez całą noc. Ale teraz na miękkiej skórze pośladków czuję jeszcze twoje naprężone oczekiwanie, nienaglące do niczego, pulsujące ledwo wyczuwalnie twoim tętnem. Łaskocze! Wiesz, że zaraz warknę, a mimo to nie przestajesz smyrać mnie palcem po policzkach, ustach, podbródku. (więcej…)
