Weszliśmy do jednego z pomieszczeń gdzie stało stare łóżko i szyby w oknach były powybijane. Zacząłem jak zwykle zachwalać to pomieszczenie nagle klienta powiedziała wyrywając mnie ze zdania „No dobra, teraz mi pokaż jak to jest z tym waszym “zrobimy wszystko””. Pamiętam tylko tyle, że najpierw zalał mnie zimny pot, ale tuż za nim uderzyła mnie fala gorąca jak w rozmowie przez sekstelefon. Byłem podniecony i wściekły. Prawie zdarłem z niej sukienkę i wessałem się w jej twardniejące sutki (taki seks lubiłem najbardziej – dziki i namiętny). Miałem przed sobą pęczniejące, teraz już zupełnie imponujące piersi, a po ich bokach ręce uwijające się z moim ubraniem. Rozebrała mnie do naga. Zostałem tylko w skarpetkach. Przy tej nieokiełzanej lasce zostawałem ja i ciało, zmysły, sztywny fiut, który chciał, domagał się impulsywnych ssących drgawek wewnątrz jej cipy, zwierze spragnione oswobodzenia z nadmiaru chcicy i energii. Wyglądało to trochę jak pieprzenie przez seks kamera, trochę jak walka. Zwłaszcza, kiedy w szale gryzła mnie wszędzie, a ja nie pozostawałem jej dłużny. Nawet, kiedy ssała mi fiuta to ból mieszał się z rozkoszą. Co jej przyszło do głowy, żeby wylizać mi pośladki i dupę, by wtykać w nią zimne i szczupłe palce umazane w jej własnej wydzielinie zmieszanej z kroplą płynu zlizaną z mojego kutasa. Wiedziałem tylko tyle, że ta kobieta, w tej chwili grzała mnie, że namiętność zmiesza się w niej z jakąś dziwną zdesperowano złością. W pewnej chwili przewróciła mnie na zimną i wilgotną posadzkę.