Moje Bóstwo. Cz.2 ost
Czy kiedykolwiek byłam rozsądna? Nie. Kobieta w obliczu mężczyzny nigdy taka nie była i nie będzie. Chwytam go za klapy marynarki i przyciągam do siebie. Smakuję jego usta. Wino szumi mi już w głowie. Czas na drugi numer, obrany specjalnie dla niego.
Siadam na umywalce i podciągam klosz sukienki… Działa tak jak zawsze. Widzę reakcje jego ciała, oddech i to spojrzenie rodem z animacje porno. Tak umieją tylko mężczyźni, a kobietom miękną kolana i maleje i tak ledwo zauważalny opór. Nie jest delikatny, cały wieczór go nęciłam. Podwójna gra. Wspólna wygrana. Rozpina spodnie. Wiem, co ujrzę i nie boję się, bo wiem, że chcę moja pornolinia też. Jest spory! Czułam, że wieczór nie będzie zmarnowany. Jedno pchnięcie a tyle rozkoszy i radości. Już słyszę pukanie z zewnątrz. Chrzanić to. Chrzanić wszystko, co nie jest penisem. Czuję w sobie ruchy i to nie byłe, jakie, od czubeczka po samą nasadę, jego klejnoty obijają się o wnętrze moich ud.. Przyspieszył. Raz po raz. Wchodzi i wychodzi, tak nieprzerwanie. Czuję, że dalej sobie nie poradzi. Młody? Na pewno. Sięgam ręką i pieszczę samą siebie, aby ułatwić mu wszystko. Drgają mi kolana, coraz więcej lepkości. Zamknął oczy i wchodzi we mnie dalej. Sama przyspieszam pieszczoty, niespełnienie jest nie do wytrzymania, nie zwalniam. Pojękuję… Wstyd mi, że na zewnątrz mogą wszystko słyszeć. Nagle wiem, że to właśnie to. Wypływa wszystko ze mnie. Chowam głowę w jego ramieniu. Uwalnia moją szparkę spod swojej kurateli, doprowadza się do porządku i dyskretnie wychodzi. Ale czy aby dyskretnie?
Wbiega moja matka. Zaczyna się lament, krzyki. Ojciec wściekły wymierza mi uderzenie w polik. Zabawa skończona, wsadzają mnie do samochodu. Wrzeszczą, że jestem hańbą rodziny, a ja… Czuję całą wilgoć spływającą już po udach i z rozkoszą myślę o dalszych, nowych odkryciach mężczyzn.
Przeczytaj także:
Tagi: podniecenie, posuwanie, rozkosz, seks w łazience, widok kutasa, łatwa dziewczyna
