Moje Bóstwo. Cz.1
Długi stół. Wieczór jakieś święto rodzinne. Większość grona z reguły nieznana. Badanie terenu. Naprzeciwko siedzi Bóstwo. Ukradkowe zerkanie w jego stronę. Po godzinie nudnych rozmów, tańców z coraz to starszymi wujkami, ciociami, mam ochotę zrobić coś szalonego, aby wyrwać ciało z letargu. A Cudo siedzi nadal naprzeciwko. Jestem kobietą, więc nie namyślając się długo zsuwam z prawej nogi bucika. Jak to dobrze, że obrus jest do samej ziemi, nikt nie widzi jak masuje sobie bolącą stopę. Tylko on. Przepraszająco uśmiecham się, lecz nie zakładam obuwia z powrotem w głowie mam już animacje porno. Mój niedorzeczny pomysł realizuję dalej. Wędruję paluszkami po parkiecie i docieram do Jego stopy. Ostrożnie podnoszę swoją i pieszczotliwie dotykam Mego Wyśnionego. Słyszę jak głośno przełyka wino, patrząc na mnie. Podążam dalej, im wyżej tym on więcej upija wina. Rozmawia z sąsiadką, obok, ale wiem, że nie słucha. Ręka mu się trzęsie. Gdy dochodzę do przyrodzenia wywraca kieliszek. Cofam stopę i podaje chusteczki uśmiechając się chytrze. Na tym kończę. Wstaję i kieruję się w stronę damskiej toalety. Nikogo nie ma w środku. Wchodzę do kabiny i czekam. Nie trwa to długo. Drzwi otwierają się cicho, ktoś je zamyka i przekręca kluczyk. Słyszę jak myje ręce. Wychodzę i staję za nim Moja pornolinia jest już u zenitu. Patrzy na mnie w lustrze, uśmiech igra na jego twarzy. Wyciera ręcznikiem dłonie, obraca się do mnie i…Czeka. Wykonuje pierwszy ruch
Przeczytaj także:
Tagi: kobieta, mężczyzna, podniecenie
